do kasy suma: 0,00 zł
wyszukiwarka zaawansowana

STONESONG Blog vol.3 Indica Music

Witajcie Growerzy i Growerki w kolejnym odcinku Stonesong Bloga. Dzisiaj nie będziemy kombinować. Na dworze wciąż lepkie lato, gdy to piszę jest piątek, więc myśli wędrują w weekendową stronę. A, że dla wielu stonerów weekend to relaks nie melanż, to w tej odsłonie Stonesong Bloga zagramy dla Was chilloutowy soundtrack. It's indica time.

Chociaż podział na sativę i indicę, jako na energetyczny, rozśmieszający i relaksujący, wyciszający temat jest już nieco przestarzały, i wiemy, że to jak działa na nas dana odmiana, zależy od wielu czynników (m.in. profilu terpenowego, dawki, od samego palacza itd) to nadal ułatwia nam życie i w miarę akuratnie określa charakter roślinki. Dlatego dzisiaj odpuszczamy haze'y, white widowy, a skręcamy i odpalamy kush i jemu podobne.

Kto palił dobrą indicę, wie jak przyjemne odpreżęnie może nam zapewnić. Zimny napój, leżaczek, og kush w bletce a na słuchawkach... No właśnie co? Postaram się znaleźć po parę kawałków z kilku różnych gatunków muzycznych, bo ten relaks można znaleźć wszędzie.

Na start – rap. I w głowie od razu mam jeden konkretny track. A w sumie mam już dwa 😀 Snoop Dogg i Wiz Khalifa – That Good. O tak, to jest tak dobre, że poleci jako pierwsze, dobry opener to podstawa. Polecam zwłaszcza z klipem panowie konsumują tam potężne ilości tematu najwyższej, światowej klasy.
Drugi numer to też Kalifornia i okolice, Freddie Gibbs – Pronto. Do dzisiaj pamiętam turbo wyraźnie, któreś lato na przedmieściach, siedzę w ogródku, spalony aż miło, a w słuchawkach płynie ten bas, a Freddie leci sobie tylko znanym flow.


Jak rap to musi być funk. Generalnie funkowe kawałki wrzucałbym na sativową playlistę – zazwyczaj energetyczne, szybki rytm, szalejąca sekcja dęta – funk to muzyka imprezowa. Ale na każdej imprezie muszą polecieć ze dwa wolne. I tu służę pomocą. Dla obu tych numerów idealną porą jest letnia noc. Pierwszy to klasyk absolutny, samplowany przez wielu, m.in. "DJ Premier in deep concentration" Gang Starra. Mowa tu oczywiście o leniwym, analogowo-syntezatorowym "Summer Madness" Kool & The Gang. Płynie ten numer wolnym nurtem, a synthy przyjemnie wwiercają się w mózg.
Jako drugi funkowy, indicowy sztos polecam Wam "The Messenger" ekipy A New Funky Generation. Bardzo chillujące, loungowe, acidjazzowe granie – jak dla mnie, definicja indicowego relaksu.


Pozostając cały czas w sferze muzyki miejskiej, czarnej, to może coś ze współczesnego r'n'b? Indicowe odmiany to niezłe afrodyzjaki, a co lepiej pasuje na wieczór z drugą połówką niż slow jamzy ze Stanów. Na taką okazję mogę polecić Wam trochę bardziej niezależne granie, Beyonce i Weekenda każdy zna. Mało kto za to zna gościa o ksywie Kossisko i piosenkę "Running Far Away". Przyjemna, nastrojowa balladka, Twoja dupeczka Ci podziękuje.
Bardziej znana jest FKA Twigs, szalona, bardzo twórcza artystka z UK. Jej singiel "Ride the dragon" z ostatniej płyty to chilloutowy banger i idealnie nadaje się na spotkanie typu "Youtube Music and Chill" ;)

Następnym, bardzo sprzyjającym gatunkiem na takie letnie chille jest house. Tutaj też może kojarzyć się bardziej imprezowo, ale jest mnóstwo dj'ów/producentów, którzy lubią zagrać after o 3 nad ranem, gdzie z soundsytemu sączy się relaks, a publika sączy ostatniego jointa. Do takich okoliczności przyrody pasują m.in. te dwa kawałki – Slim Hustla "Remain Unseen", Unknown Artist – Kcik 18. Oczywiście jest tego duuuuużo dużo więcej, ale te numery to moje ostatnie znaleziska.


Jak już weszliśmy na szerokie pola muzyki elektronicznej, to na sam koniec sprawdźmy polski nu-beat. To piękny podgatunek klubowego grania, w dużej mierze tworzony przez producentów, którzy swoje korzenie mieli w korzennym hip hopie. Moimi faworytami w tym gronie są reprezentanci południa naszego kraju czyli – Daniel Drumz (Kraków) i Kixnare(oryginalnie Częstochowa). Jeden i drugi zaczynali od truskulowego hip-hopu, Daniel Drumz znany jest z 3-częściowej serii mixtape'ów Electric Relaxation, Kixnare z kolei robił bity praktycznie całe scenie, wyprodukował też kultuową epkę Smarki Smarka "Najebawaszy". Ale okazało się, że dla obu panów rap to za mało i obaj zaczęli kombinować z muzyką elektroniczną. Dwa przykłady doskonale wpasowują się w ideę tego artykułu. Daniel Drumz – Floaters trochę żwawszy, z funkowym groovem, perfekcyjny na wieczorne przejazdy po mieście (jak po buszku to na pasażerskim fotelu!). A na sam koniec leniwego weekendu wjeżdża Kixnare i jego Gucci Dough. Piękne wykorzystanie sampelka r'n'b i brzmienia Rolanda TR 808. Na wyczulone dobrym kushem zmysły nie ma lepszej syntetycznej muzy. A to wszystko nasze, polskie ;)

No i cóż, powoli dobiegliśmy końca, choć oczywiście dzisiejsza selekcja to tylko wierzchołek góry lodowej. Można by było dodać coś jazzowego, coś z reggae, może jakiś uk garage albo stoner rock. Ja przygotowałem Wam miejską playlistę, piszcie na naszych socialach co Wam głośnikach gra, gdy smaży się indica. Tymczasem ja uciekam, do zobaczenia w następnym Stonesong Blogu. Peace!

FunkBin.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl