do kasy suma: 0,00 zł
wyszukiwarka zaawansowana

STONESONG BLOG - VOL.4 Electronica

Elo420, witajcie Drodzy Growerzy i Growerki w kolejnym odcinku Stonesong Bloga. Wakacje za nami, lato za nami, sezon festiwalowy również. Rozpoczął się za to rok akademicki, a razem z nim sezon klubowy. To wszystko jest dobry powodem, żeby w tym odcinku zamiast szukać muzyki do relaksu, sprawdzimy coś do potupania. A cóż lepiej pasuje niż szeroko pojęta muzyka klubowa, elektroniczna, w Stanach często (trochę niepoprawnie) określana jako EDM – European Dance Music. Oczywiście, mówimy tu o takim naprawdę mainstreamowym, amerykańskim rozumieniu tego terminu, przez odbiorcę, który wrzuci tam berlińskie techno, deep house, popowe rzeczy typu Avicii czy David Guettta, i dajmy na to uk garage. (Ja jako muzyczny nerd lubię bawić się tymi szufladkami, w muzyce elektronicznej jest ich jednak tyle, że coś mogę czasem pomieszać. Za co z góry przepraszam, ale serio – często chyba nawet sami dj'e i producenci nie wiedzą, który podgatunek aktualnie produkują/grają ;)

Ja dzisiaj postaram wybrać się kilka gatunków, kilka różnych brzmień, które możecie zagrać na swoich domówkach, odpalić dobrą sativę i ruszyć na parkiet. Let's dance.

STONESONG BLOG - VOL.4 Electronica

House. Od tego musimy zacząć. Dla mnie jako wieloletniego hiphopowca, house music i house dance były zawsze najbliżej truskulowym korzeniom miejskiej kultury. House również powstawał na czarnych osiedlach, undergroundowych klubach, też w wielkich miastach (głównie Chicago, Nowy Jork). House dance jest częścią street dance'u, razem z hip hop dance, poppingiem i lockingiem. Muzyka house'owa również wykorzystywała bitmaszyny Rolanda (najbardziej klasyczny w tych rewirach muzyczncyh model TR-909, rapowi producenci używali głównie TR-808), syntezatory (TB-303) oraz funkowe, soulowe i disco sample. Ale tutaj to nie sprzęt był najważniejszy, a bit. Pulsujący, mechaniczny i szybszy, będący kolejnym pięknym ogniwem ewolucji czarnej muzyki, którą można śledzić aż od lat 60' XIXw., od bluesa.

Na przykład zobaczcie jak ten bicik chodzi – Marshall Jefferson The House Music Anthem (Move Your Body) 1986 rok Jak to nie jest funk swoich czasów, to ja nie wiem co to jest. Ten klawisz, hipnotyzujący wokal, bujający bas i super żywy, a jednocześnie mechaniczny bit. Wizytówka i dosłownie hymn chicagowskich parkietów. A tak brzmiało to już w latach 90. Bogatsze brzmienie, jeszcze bardziej organiczne, ale zasada ta sama. UBQ Project feauturing Terence F.M. - Now I Know I Love U (UBQ's Underground Mix)

Ale jak to już we współczesnej muzyce bywa, house rozwinął się ogromnie i podzielił na milion podgatunków, i brzmi zupełnie inaczej niż pionierzy lat 80' czy 90' nawet. Ja osobiście lubie najbardziej jego funkową, soulową, jazzową, bardziej analogową stronę Bellaire - Paris City Jazz Ale i mainstreamowa odsłona, np. na scenie fracnuskiej ma mega klimat i pod jakiegoś haze'a, w kameralnym klubie wjedzie aż miło Martin Solveig - Do It Right ft. Tkay Maidza


Do następnych szufladek przejdźmy przez korytarz, który sam nazwałem Remixy. Remixy, edity, cut-outy – nazw, określających stopień i sposób majstrowania przy oryginalnym kawałku jest wiele. Wiele jest też djów/producentów (cały czas piszę te dwie funkcję, wiadomo, że w dzisiejszych czasach niemal zawsze są one zespolone w jednym muzyku), którzy słyną głównie ze swoich mistrzowskich interpretacji cudzych kawałków. I tutaj pierwszym przykładem musi być mój człowiek Opolopo, węgierski twórca, funkowo housowy. Ma na koncie chyba już setki przekozakich groove'owych, mniej lub bardziej elektronicznych remixów, każdy jeden buja głowę i ciało. Zobaczcie co zrobił ze Superstition Steviego Wondera Stevie Wonder - Superstition (OPOLOPO Remix) . Ale potrafi polecieć dużo bardziej niezależnie, i wysmyczyć taki upalony, wielowarstwowy, acid house - DirtyTwo - Moody (Opolopo Tweak)

Była Francja, były Węgry, Polska nie gorsza. Mam tu na myśli oczywiście cała serię i wydawnictwo The Very Polish Cut-Outs, a konkretnie Zambona, który odpowiada za wytwórnię Transatlantyk. Przyjrzyjmy się tej pierwszej, ona już w nazwie ma ten postmodernistyczny styl, w którym nawiązujemy do tego co było, dokładamy tłusty bit i mamy nową jakość 😉 To rzecz jasna uproszczenie, te edity są naprawdę wysmakowane, a producenci bardzo często sięgają do totalnie zapomnianych, a mających ogromny potencjał kawałków z dawnych lat. Trochę inaczej jest w tym wypadku, bo tutaj oryginał to nasz krajowy evergreen, i możecie słyszeć go w mainstreamowych radiach do dziś. Ale jak to pięknie wszystko chodzi. To jest numer, parafrazując Płomień 81, do fury i do klubu. Polish Edits #15 x Breakout - Kiedy Byłem Małym Chłopcem (miód w uszach Edit) Blues, funk, disco, house – wszystko w tym jednym sztosie. Inną perełką z ich katalogu jest ejtisowy kozaczek, w sam raz na bifor Byłeś, jesteś, będziesz mój - Krystyna Prońko (Holiday80 edit).


Były house'y, były remixy, to teraz przydałoby się znaleźć coś współczesnego i z konkretnym parkietowym pierdolnięciem. Na takie sytuacje najlepszy jest szeroko pojęty nu-beat. I tu znowu uprzedzam krytykę ekspertów z last.fm czy innego porcysa - ja za eksperta elektroniki na pewno się nie uważam, jeśli jakiś numer wymknie się Waszej definicji nu-beatu – wybaczcie, mam już swoje lata, mogłem nie nadążyć z nomenklaturą 😉
Pierwszym wyborem będzie 20syl. Spokojnie moje top5 producentów wszechczasów. Prawdziwy człowiek orkiestra – raper, dj, producent, bitbokser, you name it. Współtwórca zespołu rapowego Hocus Pocus (rapowego, ale grającego z "żywymi" instrumentami, takie francuskie The Roots), ekipy djskiej C2C. Ale działa też solo jako producent, i to właśnie z producenckiej epki Motifs, a konkretnie z jej drugiej części pochodzi ten bangier. 20syl - You Know
W temacie bitmejkerów, z hiphopowym backgroundem, też nie mamy się czego wstydzić. W poprzednich odcinkach wspominaliśmy już Kixnare'a, nie inaczej będzie i tym razem. Kixnare - Baby [RBMA Bass Camp CD] Ten numer zrobiony na redbullowych warsztat poniesie każdą imprezę. A tę uwędzoną dobrą Holandią, poniesie najwyżej.

Ale każda impreza musi mieć swój koniec. Typowo afterowe rzeczy znajdziecie w odcinku z indicowym graniem (clik) W tej odsłonie Stonesong bloga, zakończymy żwawiej, po brytyjsku. Wyspiarska odpowiedź na house, breakbeatowo-junglowe korzenie, szczypta r'n'b i w ten sposób otrzymamy unikatową mieszankę. UK garage to idealny wybór na czil, ale na pewno nie zamułkę. Odkurz stare dresy, najlepiej umbro albo reebok, zwiń świeżego spliffa i jazda. Muzyczka miła, lekka i przyjemna, czasem zaśpiewana, czasem zarapowana, czasami sam beat. Jest już dawno po północy, ale wciąż chce Ci się płynąć. Wtedy wpada to Bugzy Malone x MIST - Energy (Official Video) ,albo Restless Natives I Wanna Know , a na koniec Kamakaze, Massappeals - ‘Last Night’ ft Morgan Munroe (Official Music Video) i świat jest piękniejszy.

No i cóż. Trochę muzycznie pozwiedzaliśmy, mam nadzieję, że będzie więcej podobnych podróży na klubowych parkietach, albo na Waszych domówkach. Oczywiście wszystko z dobrym sativowym wonsem. Czego sobie i Wam życzę, elo!

 

FunkBin

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl